czwartek, 19 lipca 2012
wtorek, 17 lipca 2012
dla wędrowca
kiedy przyjdziesz strudzony
obmyje twoje stopy
rosy łzami
scałuję zmęczenie
marszczonego czoła
wygładzę rzeźbienia
zakurzonej twarzy
smutek zetrę uśmiechem
kiedy przyjdziesz milczący
słowami nie spłoszę
skrzydeł dłoni
przysiadających dotykiem
oddechem przegonię
chmury spojrzeń
obmyje twoje stopy
rosy łzami
scałuję zmęczenie
marszczonego czoła
wygładzę rzeźbienia
zakurzonej twarzy
smutek zetrę uśmiechem
kiedy przyjdziesz milczący
słowami nie spłoszę
skrzydeł dłoni
przysiadających dotykiem
oddechem przegonię
chmury spojrzeń
kiedy...
nie przyjdziesz
czekaniem będę twoich kroków
czekaniem będę twoich kroków
Ludzkie ćmy...
Ostatniej nocy towarzystwa dotrzymał mi pewien nieproszony
gość… jego cień przyćmił smutek, zaćmił sen i "wyćmił":)
uśmiech! Nieziemski ktoś przyniesiony na skrzydłach nocy zza drugiej
strony… szyby. Ile mnie mieści się w
niej myślałam widząc niezwykły taniec ze światłem… a my czy dążymy tak
niestrudzenie wciąż zagubieni w ciemności, dokąd prowadzi nas świetlisty cel i co
uśmiercamy opalając w nim skrzydła… tyle pytań bez odpowiedzi w tę noc tak cichą, lecz nie samotną! Dziękuję, że
trąciłaś swym skrzydłem tę nieznaną dotąd strunę, obdarowując kosmatą chwilą
tak trudną do nazwania.
Bo i ludzkie ćmy szukają ciepła…
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)