wtorek, 17 lipca 2012

dla wędrowca

kiedy przyjdziesz strudzony
obmyje twoje stopy
rosy łzami
scałuję zmęczenie
marszczonego czoła
wygładzę rzeźbienia
zakurzonej twarzy
smutek zetrę uśmiechem
kiedy przyjdziesz milczący
słowami nie spłoszę
skrzydeł dłoni
przysiadających dotykiem
oddechem przegonię
chmury spojrzeń
 
kiedy... 
nie przyjdziesz
czekaniem będę twoich kroków

Ludzkie ćmy...


Ostatniej nocy towarzystwa dotrzymał mi pewien nieproszony gość… jego  cień przyćmił smutek, zaćmił sen i "wyćmił":) uśmiech! Nieziemski ktoś przyniesiony na skrzydłach nocy zza drugiej strony… szyby. Ile mnie mieści się w niej myślałam widząc niezwykły taniec ze światłem… a my czy dążymy tak niestrudzenie wciąż zagubieni w ciemności, dokąd prowadzi nas świetlisty cel i co uśmiercamy opalając w nim skrzydła… tyle pytań bez odpowiedzi w tę noc  tak cichą, lecz nie samotną! Dziękuję, że trąciłaś swym skrzydłem tę nieznaną dotąd strunę, obdarowując kosmatą chwilą tak trudną do nazwania.
Bo i ludzkie ćmy szukają ciepła…