Ostatniej nocy towarzystwa dotrzymał mi pewien nieproszony
gość… jego cień przyćmił smutek, zaćmił sen i "wyćmił":)
uśmiech! Nieziemski ktoś przyniesiony na skrzydłach nocy zza drugiej
strony… szyby. Ile mnie mieści się w
niej myślałam widząc niezwykły taniec ze światłem… a my czy dążymy tak
niestrudzenie wciąż zagubieni w ciemności, dokąd prowadzi nas świetlisty cel i co
uśmiercamy opalając w nim skrzydła… tyle pytań bez odpowiedzi w tę noc tak cichą, lecz nie samotną! Dziękuję, że
trąciłaś swym skrzydłem tę nieznaną dotąd strunę, obdarowując kosmatą chwilą
tak trudną do nazwania.
Bo i ludzkie ćmy szukają ciepła…
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz