środa, 26 września 2012

Palimpsest



leżę naga
słońce prześwietla pergamin mego ciała
rozżarza  wyprutych żył ciemne obiegi
spisane krwią mijania dzieje
ciepłym dotykiem kochanka
wymazuje do czysta rękopisy skóry
piersi pokrywa od słowa do słowa
niczym skryba nanosi wciąż nowe fabuły
pod znakami zapytania znikają odpowiedzi
pod wielokropkami zmieniają się sensy

leżę naga
słońce wyświetla rękopis mego ciała
w pergaminie skóry wypala nieskończoność
jestem jak niezrozumiały palimpsest
pod teraźniejszością skrywam przeszłości spadek
przebijają się na mnie wszelkie stenogramy
zapis smaków, ust, rozmów, myśli,  dłoni, zdarzeń
brudnopisy waszych drżących pragnień
zanim nocą spłonę wymazując łzami słowo po słowie
ty rozczytaj się we mnie warstwa po warstwie

niedziela, 26 sierpnia 2012

Śniła mi się łąka...





 
Zamykam oczy przed światem i marzę, zamykam oczy i śnię… myśli me niesione wiatrem wzlatują porywane i ulatują, ulatują, ulatują…  jestem tak daleko w innym czasie, innej przestrzeni! Świat malowany dziecięcą ręką, ferie barw… gdzieś tam… błękit nieba, słońca blask, czerwień ust… spacerujące biedronki rozsiewają po łące swe kropki a Ty się śmiejesz do nich i do mnie… zielono, mglisto, parno.  Uśmiecham się jak nigdy, jak wtedy, jak zawsze! I nogami dla Ciebie macham w podzięce...
Chcę…
usnąć na sianie z księżycem we włosach, zatańczyć w deszczu, śmiechem dotknąć nieba, kołysankę drzew wyśpiewać, grać na strunach traw zielonych... zielonych... zielonych… zgubić drogę wśród gwiazd, usłyszeć motyli szept, szumieć na wietrze… wyszumieć, zaszumieć w oddali! 
Chcę...
byś me stopy zamknął w dłoniach i wargami wolno wyrzeźbił nóg owal, rozpostarł na ciała łące swój motyli dotyk osiadający aż po łuki bioder...
chcę w porannym słońcu ofiarować Tobie miękkość traw, trzcin kołysanie i cichy śmiech stokrotek...

sobota, 25 sierpnia 2012

Inspirowane fotografią Tomasza...

Dziś pod wpływem poniższego zdjęcia obudziło się we mnie pragnienie posiadania tak niezwykłej przestrzeni i dzielenia owego kosmosu doznań...
dlatego właśnie popełniłam kolejny erotyk:)




Zadomowienie

wybuduj we mnie dom materią słów
w dłonie zagarnij wypukłość ścian
unieś ponad sklepienia dach
kreśląc stropy wargami
wyrysuj gwiaździste kontury
domykaj oknami zamglonych spojrzeń
lęki piwniczne po strych wycałuj
pieszczotą wyważ otwarte drzwi
i wejdź… 
schodami krętymi od znaczeń
niech zawirują przestrzenie podłogi
pod stopami ciszy oddanej pod klucz
wybuduj dla nas wszechświat ciał
zamieszkam w nim cała
wśród gwiazd

wtorek, 21 sierpnia 2012

***


ramionami ogarnij
przygarnij
utkaną nić
splotu ciał
dwojga włókien
nie pozwól rozerwać
wrzecionom czasu
tkaczkom losu
zwiniętej przędzy
dłoni