niedziela, 26 sierpnia 2012

Śniła mi się łąka...





 
Zamykam oczy przed światem i marzę, zamykam oczy i śnię… myśli me niesione wiatrem wzlatują porywane i ulatują, ulatują, ulatują…  jestem tak daleko w innym czasie, innej przestrzeni! Świat malowany dziecięcą ręką, ferie barw… gdzieś tam… błękit nieba, słońca blask, czerwień ust… spacerujące biedronki rozsiewają po łące swe kropki a Ty się śmiejesz do nich i do mnie… zielono, mglisto, parno.  Uśmiecham się jak nigdy, jak wtedy, jak zawsze! I nogami dla Ciebie macham w podzięce...
Chcę…
usnąć na sianie z księżycem we włosach, zatańczyć w deszczu, śmiechem dotknąć nieba, kołysankę drzew wyśpiewać, grać na strunach traw zielonych... zielonych... zielonych… zgubić drogę wśród gwiazd, usłyszeć motyli szept, szumieć na wietrze… wyszumieć, zaszumieć w oddali! 
Chcę...
byś me stopy zamknął w dłoniach i wargami wolno wyrzeźbił nóg owal, rozpostarł na ciała łące swój motyli dotyk osiadający aż po łuki bioder...
chcę w porannym słońcu ofiarować Tobie miękkość traw, trzcin kołysanie i cichy śmiech stokrotek...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz